Rowerem przez Krainę Inków (2001)

chile-bolivia frontierPierwsza, wymarzona daleka podróż na dwóch kółkach. Obejmowała trzy kraje: Peru, Boliwię i Chile. Odbyłem ją między 15 września, a 15 grudnia 2001 – równe trzy miesiące. Rowerem przejechałem ponad 3000 km, w większości przez rejony wysokogórskie.

Trasa wiodła z Limy, przez Nazca do Arequipy, następnie przez Cusco, dolinę rzeki Urubamba i Puno do La Paz w Boliwii. W tym andyjskim kraju przez Oruro, Potosi i Uyuni dojechałem do granicy chilijskiej. Po drodzę "liznąłem" największe na świecie solnisko - Salar de Uyuni (dokładniejszą relację znajdziesz tutaj). W Chile rowerem pokonałem tylko odcinek z Calamy do Antofagasty. Część trasy od granicy chilijskiej do Calamy przejechałem pociągiem, a z Antofagasty do Santiago autobusem. W Peru spędziłem 40 dni, w Boliwii 35 dni, w Chile niecałe 2 tygodnie.

Najtrudniejszymi odcinkami była pierwsza część trasy - z Limy wzdłuż wybrzeża na południe - oraz etap z Potosi do Uyuni. Pierwszy odcinek, chociaż po asfalcie, dał mi się we znaki z powodu porywistego, przeciwnego wiatru. Ponieważ trasa wiodła wybrzeżem Pacyfiku, nie spodziewałem się tak jałowych krajobrazów.  Tymczasem pierwszy raz w życiu jechałem przez pustynię - bez żadnej roślinności, cienia, czy jakiejkolwiek osłony przed wichurą!

Druga ekstremalna część trasy - etap z Potosi do Uyuni w Boliwii - to przebijanie się kiepską drogą w poprzek Andów. Pedałując cały czas na wysokości ok. 4000 metrów, codziennie zaliczałem tysiącmetrowe, wyboiste zjazdy i podjazdy. A jednak kiedy przekroczyłem granicę z Chile, a następnie po pokonaniu Atakamy, po dwóch miesiącach przerwy ponownie ujrzałem wody Pacyfiku, żałowałem, że góry zostały za plecami.lama crossing Przekonałem się, że Andy uzależniają!

Oprócz pedałowania, sporo czasu poświęciłem wędrówkom pieszym (kanion Colca, pogórze Yungas, park narodowy Beni) oraz wspinaczce (wulkan Misti). Dlatego w Chile, szybciej niż planowałem, musiałem zamienić rowerowe siodełko na autobusowy fotel. W ten sposób idea kolejnej podróży narodziła się sama – wyjeżdżałem z postanowieniem, że w przyszłości muszę poznać lepiej ów najdłuższy i najcieńszy kraj na świecie.

el misti