Iliniza surDeszczowa Aleja Wulkanów (2004)

Po objechaniu rowerem Yucatanu nie miałem ochoty wracać natychmiast do Polski. Tym bardziej, że zabrałem ze sobą do Meksyku sprzęt do wspinania, który w krainie Majów nie był mi do niczego potrzebny. Wypadało zrobić z niego jakiś użytek. W mieście Meksyk wszedłem zatem do przypadkowego biura turystycznego i wyszedłem z biletem w ręku. Już następnego dnia o świcie popijając znakomitą kolumbijską kawę gapiłem się z góry na Kanał Panamski - leciałem liniami Avianca przez Bogotę do Quito. Bez mapy, przewodnika, czy konkretnego planu podróży i tylko z taką ogólną myślą w głowie – żeby sobie w Ekwadorze przez miesiąc pochodzić po górach.

Montanita bike groceryCała idea narodziła się spontanicznie, więc chciałem bez niepotrzebnej presji nacieszyć się czasem, który sobie podarowałem. Dlatego postanowiłem ominąć ultra komercyjne i oblegane górskie atrakcje, w rodzaju Cotopaxi i Chimborazo, i zamiast tego spróbować swoich sił na mniej rozreklamowanych, a równie pięknych wulkanach, których na szczęście w tym małym kraju nie brakuje. Udało się to z różnym powodzeniem – głównie za sprawą aury. Kwiecień to w Ekwadorze szczyt pory deszczowej. Mimo umiejscowienia na samym równiku, w wyżej położonych rejonach w tym czasie pada śnieg, a zimno i słota nie sprzyjają wyprawom w góry. Z powodu niepogody musiałem wycofać się spod szczytu El Corazon. Za to udało mi się wejść na Iliniza Sur (5263 m) i sąsiednią Iliniza Norte (5126 m). Przy tej okazji poznałem trzech Basków – Aritza, Mikela i Jona, z którymi następnie spędziłem dziesięć dni na konnych, rowerowych i górskich wycieczkach. Z Aritzem odwiedziłem gorące źródła w Baños i czwartkowy rynek w Saquisili, samotnie zaś zabytkowe miasto Cuenca w pobliżu granicy peruwiańskiej i Alausi – interesujące z powodu karkołomnie poprowadzonej linii kolejowej.

CotopaxiŚwięta wielkanocne celebrowałem na plaży – w pachnącej marihuaną i rozbrzmiewającej muzyką reggae mekce surferów i hippisów - Montanita. Ta maleńka miejscowość nad Pacyfikiem to prawdopodobnie jedyne miejsce w Ekwadorze, gdzie można ujrzeć dziewczyny opalające się topless, a na ulicy pary tej samej płci swobodnie trzymające się za ręce.

Największym zaskoczeniem w Ekwadorze była… ilość Polaków, których tam spotkałem, poczynając od pewnej pary w podróży poślubnej, a kończąc na przedstawicielach licznej ekwadorskiej Polonii.

saquisili